"Nocne jazzowanie w centrum Krakowa" 

Obok Nocy Muzeów i Nocy Teatrów, Krakowska Noc Jazzu to kolejne wydarzenie, które ma na celu promowanie sztuki wśród szerszego odbiorcy. Tym razem chodziło o zbliżenie jazzu polskiego i europejskiego oraz wyprowadzenie muzyki jazzowej w plener.

Głównym inicjatorem muzycznego wydarzenia był Witold Wnuk, dyrektor Letniego Festiwalu Jazzowego w Krakowie. O ile również przez niego organizowana Niedziela Orleańska jest świętem jazzu tradycjonalnego, tak Krakowska Noc Jazzu Europejskiego ma się stać imprezą zarezerwowaną dla nowoczesnych muzycznych trendów.

- Kraków to miasto bardzo ważne na jazzowej mapie Europy. Ma wiele atutów, aby być centrum nie tylko polskiego, ale również europejskiego jazzu - mówiła przed imprezą Barbara Turlejska, zastępczyni dyrektora wydziału kultury i dziedzictwa narodowego Urzędu Miasta Krakowa, które aktywnie włączyło się w organizację imprezy. Również finansowo - na imprezę miasto wyłożyło 100 tys. zł.

Wielki koncertowy wieczór rozpoczął się w sobotę o godzinie 18 na placu Szczepańskim i na placu Nowym. Z jednej strony rzeczywiście pojawiły się nowe twarze, jak na przykład Sofia Rubina - młodziutka estońska śpiewaczka jazzowa, która z Litwinami z zespołu d'Orange zaprezentowała łagodniejsze brzmienia balansujące na granicy jazzu i popu. Z drugiej, znakomitą większość stanowili twórcy od lat związani z Letnim Festiwalem Jazzowym i krakowską sceną jazzową w ogóle (Janusz Muniak, Marek Bałata, Jarek Śmietana austriacki gitarzysta Andy Manndorf) W większości wykonali klasyczne i ograne już na wiele sposobów standardy jazzowe. Wyjątek stanowił Marek Bałata, który premierowo wykonał swoje autorskie jazzowe kompozycje bazujące na twórczości ... Fryderyka Chopina.

Pod tym względem o wiele bardziej interesująco wypadła dalsza część wieczoru. Po koncertach plenerowych, równocześnie o godz. 23 w pięciu krakowskich klubach rozpoczęły się klasyczne jazz sessions. W Alchemii na przykład razem z triem Andy'ego Manndorffa, bywalca tego festiwalu, zagrał młody krakowski saksofonista Adam Pierończyk, już dzisiaj uważany za jednego z najważniejszych i najbardziej kreatywnych artystów nowego pokolenia sceny jazzowej. Znakomicie udało im się połączyć instrumentalną wirtuozerię z precyzją, mądrym jazzowym frazowaniem i odrobiną melodii.

Dyrektor Wnuk zapowiadał, że będzie to wspaniały wieczór, który umocni opinię o Krakowie jako mieście jazzu - nie tylko tradycyjnego. Był wspaniały, bo sama idea popularyzownia jazzu na największych krakowskich placach zasługuję na poparcie.

Mariusz Wiatrak