"Noc z jazzem i tańcem" 

Po raz drugi Letni Festiwal Jazzowy w Piwnicy pod Baranami wyszedł na plac Szczepański, by pokazać się szerokiej publiczności. Koncert ten zorganizowany został jako jedna z kulturalnych nocy i przyjął nazwę Krakowska Noc Jazzu.

W sobotę już o godz. 18 na estradę wszedł norwesko-szwedzki kwartet The Core. Jazz ze Skandynawii, prawie zawsze kojarzony ze spokojną i refleksyjną muzyką Jana Garbarka i Jana Johansona, tym razem pokazał energetyczną twarz. Młodzi muzycy dowodzeni przez bezkompromisowo precyzyjnego kontrabasistę Steinara Raknesa rzucili gromadzącą się publiczność na łopatki. Był to porządnie zagrany program w konwencji nowoczesnego jazzu spod znaku Coltrane'a.

Austrię reprezentowało trio perkusisty Aleksa Deutscha z saksofonistką Barbarą Paierl oraz walijskim basistą Davidem Bellem. Wykonali set złożony z utworów - melodyjek wdzięcznych, choć minimalistycznie banalnych. Obiecywana świeżość brzmienia okazała się pustym "austriackim" gadaniem. Perkusista Aleks Deutsch jest laureatem Hans Koller Preis w kategorii Muzyk Roku w 2006 i nic, niestety, z tego nie wynikało.

W przerwie koncertu na estradzie pojawili się dwaj dyrektorzy - festiwalu Witold Wnuk i Piwnicy pod Baranami Piotr Ferster - aby wręczyć coroczną nagrodę Jazzowego Baranka. W tym roku laureatem został pośmiertnie jeden z gigantów polskiego jazzu - Andrzej Trzaskowski. Nagrodę w postaci statuetki wykonanej przez Mariana Gołogórskiego, według szkiców prof. Jerzego Skarżyńskiego, odebrał syn Rafał Trzaskowski, który przedstawił francuski kwartet Bertranda Ravalarda. Francuzi, od lat zafascynowani muzyką Krzysztofa Komedy i właśnie Trzaskowskiego, pokazali nowe i inne spojrzenie na polski jazz. Europejska akademickość pianisty bardzo przypominała grę Trzaskowskiego. W programie występu znalazły się i "Chmielu", i "Hej, tam u boru", jak i "Requiem dla Scotta la Faro", a i komedowska melodia z filmu "Dwóch ludzi z szafą". To był znakomity występ, a improwizacje pyszne i pełne polotu.

Tango nie jest tańcem jazzowym, choć należy do muzyki improwizowanej, stąd fascynacja nim jazzmanów. Goście z Włoch Nuevo Tango Ensamble, z którymi grał znakomity klarnecista Gabrielle Mirabassi, dali program złożony w większości z kompozycji pianisty Pasquale Stafano, ale też ikony tanga - Astora Piazzolli. Solista Gabriele Mirabassi jest aktywny na scenie jazzowej i muzyki współczesnej. Występuje we własnym kwartecie, jak i w wielu formacjach międzynarodowych. W 1996 r. otrzymał nagrodę dla młodych talentów, niestety, w sobotę poznaliśmy tylko jego tangową twarz. Występ Włochów był cały o tańcu, więc w tym momencie już pełny plac Szczepański zaczął tańczyć, a na obrzeżach nawet z figurami. Przyjmowano Włochów z wielkim, zasłużonym, entuzjazmem.

Ale wszyscy czekali na występ megagwiazdy pop jazzu Urszuli Dudziak. Nieoczekiwana dalekowschodnia i histeryczna popularność przeboju "Papaya" ściągnęła tłumy.

Występ Uli wypełniły anegdoty i historyjki o Michale Urbaniaku, córkach Kasi i Nice, Nowym Jorku, górach nad Straconką, podmiocie lirycznym Again. Było też parę piosenek, m.in. utwory Urbaniaka "Krakowiak", "New York Baca", ale tłum czekał na "Papayę". Przy niej pojawiły się jeszcze na estradzie dwie miotające się tancerki. Późna pora nie pozwoliła na bisy.

Grzegorz Tusiewicz