"Jazz w strugach deszczu" 

 

W sobotni wieczór na Małym Rynku, pomimo ulewy, zebrały się tłumy. Strugi deszczu nie przeszkodziły miłośnikom jazzu w wysłuchaniu koncertów prezentowanych w ramach Nocy Jazzu w Krakowie.

A było kogo podziwiać. Na scenie występowali sławni muzycy, a wśród nich "Adzik" Sendecki z koncertem autorskim "My Polish Heart", w towarzystwie big bandu NDR z Hamburga. Na scenie pojawili się też zaproszeni goście - Andrzej Olejniczak, Jacek Śmietana, Janusz Muniak, Janusz Stefański, Marian Pawlik, Adam Kawończyk. Można było usłyszeć również saksofonistów Adama Pierończyka i Mikołaja Trzaskę. Publiczność reagowała żywiołowo na każdego z wykonawców.

Część słuchaczy próbowała nawet tańczyć, choć trudno im to przychodziło w kałużach. Scena ustawiona zastała na skraju Małego Rynku od ul. Siennej, tak, żeby cały plac mogli zapełniać ludzie. Była zadaszona i oświetlona reflektorami, więc dobrze było widać, co się na niej dzieje.

- Superkoncert. Trafiłem tu przypadkiem i zostałem na dłużej, tak mi się spodobało - powiedział spotkany pod sceną Piotr Stalmach. - Muzycy grają tak niesamowicie, że po prostu chce się ich słuchać - dodał młody mężczyzna.

- A ja na "Adzika" przyjechałem aż z Wrocławia i warto było - zachwycał się Michał Nowak, fan jazzu.

Niestety, artyści nie mogli bisować, gdyż - jak poinformowali nas organizatorzy - koncert musiał się skończyć planowo, aby nie zakłócać ciszy nocnej mieszkańcom pobliskich kamienic.

Późnym wieczorem, po koncercie plenerowym, jazzmani przenieśli się więc z występami do krakowskich klubów w okolicach Rynku i na Kazimierz. Niemal do świtu można było ich słuchać w Harris Piano Jazz Barze, Piec Art Acoustic Jazz Clubie, Piwnicy pod Baranami, U Muniaka, Alchemii i w Drukarni.

Anna Modzelewska