JAZZ. Koncert musiał zakończyć się o godz. 22. Jak to wytłumaczyć
słuchaczom, a zwłaszcza zespołowi, który miał ochotę grać dalej?

Po przerwie sceną zawładnęła Grzech Piotrowski World Orchestra Fot. ARCHIWUM
W sobotę odbyła się Krakowska Noc Jazzu, która od lat stanowi integralną część Letniego Festiwalu Jazzowego w Piwnicy pod Baranami. Najważniejsze koncerty zabrzmiały na Małym Rynku.
Jako pierwszy zagrał Jarek Śmietana, prezentując premierową "Spring Suite" na kwartet jazzowy i orkiestrę symfoniczną. W jego zespole znaleźli się znakomici muzycy: Maciek Sikała (uznany w tym roku przez czytelników "Jazz Forum" za najlepszego polskiego saksofonistę tenorowego), pianista Paweł Tomaszewski, młody basista Marcin Lamh oraz współpracujący z Jarkiem "od zawsze" perkusista Adam Czerwiński.
Orkiestrą, utworzoną z muzyków z Krakowa i Warszawy, pokierował wytrawny dyrygent (także skrzypek jazzowy i kompozytor muzyki filmowej) Krzesimir Dębski. Czteroczęściowa suita, opowiadająca dźwiękami o rozkwitającej wiośnie, okazała się pogodnym, melodyjnym utworem, z bardzo sprawnie zaaranżowanymi partiami orkiestry i nastrojowymi solówkami gitarzysty. Chyba najbardziej okazale wypadła ostatnia, wyrazista melodycznie i kolorystycznie część nosząca tytuł "Słoneczny poranek".
Po przerwie sceną zawłanęła Grzech Piotrowski World Orchestra, kolejny duży zespół (smyczki, trio jazzowe, soliści), który przedstawił autorski projekt lidera. Międzynarodowa grupa tego kreatywnego artysty zaprezentowała brawurową syntezę world music, jazzu, muzyki dawnej i improwizowanej. W repertuarze znalazła się m.in. "Bogurodzica", w intrygującej, etniczno-tanecznej wersji; partię solową wykonał wirtuoz gry na kavalu, Bułgar Theodossi Spasov. Największe wrażenie zrobiła na mnie wokalistka z Norwegii Ruth Wilhelmine Meyer; jej ekspresyjny głos inspirowany technikami wokalnymi z różnych zakątków świata (m.in. koła podbiegunowego), mimika, gestykulacja, ruch sceniczny, uświadomiły nam, w jak ograniczonej przestrzeni muzycznej funkcjonujemy na co dzień. W tę złożoną, wielopoziomową stylistykę idealnie wstrzelił się pianista jazzowy Marcin Wasilewski. Oniemiała publiczność urządziła wykonawcom owację na stojąco.
Doskonałym podsumowaniem wieczoru był występ grupy The Syndicate. Formację tę założył w 1988 r. legendarny keyboardzista Joe Zawinul, który zagrał z nią w Krakowie tuż przed śmiercią w 2007 r. Artyści współpracujący z mistrzem postanowili kontynuować jego dzieło. Obecnie zespół tworzą: Alegre Correa (gitara, wokal, lider), Emile Parisien (saksofon), Thierry Eliez (instrumenty klawiszowe), Alioune Wade (gitara basowa), oraz Aziz Sahmaoui i Jorge Bezerra (instrumenty perkusyjne). Podczas "Nocy" perkusistę Paco Sery'ego (który miał wypadek samochodowy) zastąpił nasz doskonały drummer Jacek Kochan.
Muzyka The Syndicate podążała w dwóch kierunkach. Z jednej strony silnie eksponowała wątek etniczny (wykonawcy pochodzą m.in. z Brazylii, Maroka, Senegalu), z drugiej, nawiązywała do stylistyki Weather Report; klawiszowiec pozostawał pod wpływem Zawinula (używał nawet instrumentu tej samej firmy), a młody saksofonista wielokrotnie odwoływał się do muzyki Wayne'a Shortera. Ponadto bardzo ważną rolę, podobnie jak w legendarnej grupie, odgrywał bas i rozbudowana sekcja rytmiczna.
Tym, co pozostanie w pamięci, będzie na pewno fantastyczna energia zespołu (która natychmiast udzieliła się publiczności), entuzjazm, trans, żywioł i perfekcja warsztatowa. Zapamiętamy także oszałamiającą solówkę basisty Alioune'a Wade'a, zagraną (na polskiej gitarze) w ostatnim utworze. Publiczność, czemu trudno się dziwić, domagała się bisu. Niestety, podobnie, jak w latach ubiegłych, koncert musiał zakończyć się o godz. 22, zgodnie z umową o... przestrzeganiu ciszy nocnej. Oczywiście, ustalenia ustaleniami, ale jak to wytłumaczyć słuchaczom, a zwłaszcza zespołowi, który miał ochotę grać dalej? Był to wyraźny, ale jedyny zgrzyt podczas całego, bardzo udanego wieczoru.
Na szczęście ci, którzy chcieli nadal słuchać jazzu, mieli jeszcze szeroką ofertę krakowskich klubów oraz Centrum Manggha, gdzie występował Marek Bałata i goście w programie poświęconym Miłoszowi.
Bogdan Chmura
źródło: Dziennik Polski